|
.jpg) Dziś do gminnego przytuliska w Boguchwale koło Rzeszowa, zgłoszono pieska, który od trzech dni leżał w śniegu, na mrozie, nie ruszał się i nikt się nim nie interesował. Szybka interwencja pomogła uratować zrezygnowanego, umierającego psa. Leżał w śniegu na środku pola, nieruchomy, wyglądało, że już jest po nim, ale zawołany podniósł łepek i popatrzył z bólem, smutnymi oczami. Podniósł tylko głowę - resztę trzeba było "odrywać" od śniegu na żywca - był po prostu przymarznięty tułowiem.
Nie wiadomo dokładnie czy został potrącony, wyrzucony. Jedno jest pewne - wycieńczony, wygłodniały zostawiony przez 3 dni sam sobie konał. Ludzie są bez serca. Przez cały ten czas, gdy pies dogorywał na zimnie, nikt nie zwrócił na niego najmniejszej uwagi. Pies leżał koło cmentarza, a ludzie tylko chodzili i się patrzyli. Nikt nawet nie podszedł, aby sprawdzić czy żyje, nie dał jeść ani pić, nie wziął na noc do ciepłej piwnicy i nie zgłosił odpowiednim organom.
Po zgłoszeniu do przytuliska natychmiast został zabrany i przewieziony do lecznicy, gdzie udzielono mu pomocy. Niestety nie podnosi się, nie może chodzić. Na zdjęciach nie widać jaki jest wychudzony
.jpg) Pies jest w bardzo ciężkim stanie. Minie trochę czasu zanim odzyska pełnię sił. Na ten moment nie może przebywać w przytulisku, w którym są tylko boksy i budy. W Rzeszowie i okolicach nie ma żadnego szpitala dla zwierząt, gdzie można by go umieścić. Pies potrzebuje ciepła, czystego pomieszczenia i troskliwej opieki w warunkach domowych.
Niestety nie udało się go uratować, Promyk odszedł za tęczowy most 6. lutego...
Relacja z domu tymczasowego :
niedziela 5. lutego :
...nie wstaje, ale je już - pożera właściwie razem z palcami  i pije - w nocy sam się przeczołgał do miseczki z wodą. Jest tak strasznie wygłodniały, że nie gryzie połyka i zżera , ruszyły funkcje fizjologiczne - rano wyniesiony siuśki zrobił - wczoraj trzeba było go uciskać. Madzia za chwilę przyjedzie mu wenflon wyjąć - skoro je nie musi mieć kroplówek. Ma stałą wiotkość i bezład zupełny łap - leżą koło niego jak rekwizyty z jakiejś innej sztuki teatralnej - ale dziś zaczął sobie jedną lekko myć. On na tych łapach ma tylko skórę i kości - nie ma żadnych mięśni - można żebra policzyć i kręgosłupem się pokłóć. Nie wiem ile może mieć lat - Pani Ula nie powiedziała, ale my do gabinetu dotarłyśmy już po jej dyżurze w sobotę, więc skoncentrowałyśmy się na tym co najważniejsze. Nie wiem też czy aby nie jest ślepy - choć może jest tak nadal odrętwiały z tego wycieńczenie i zamrożenia - jedzenia sam nie wyczuwa - trzeba mu pod sam nos dać. Jutro poproszę Panią Ulę by przyjechała go dokładnie zbadać - Choć jeśli nie będzie próbował tych łap pozbierać to pojedziemy na zdjęcie do Rzeszowa.
poniedziałek 6. lutego :
Przed chwilą zgasł Promyk. Przez Tęczowy Most na rękach go zaniosłam na drugą stronę ...
|