|
Z Wiolettą Szajnar, prezesem Fundacji Dla Bezdomnych Zwierząt „Felineus” rozmawia Barbara Kleczyńska
- Jest bardzo wiele osób, które uważają, że pomoc zwierzętom to moralny obowiązek cywilizowanego społeczeństwa. Nie brak jednak takich, którzy twierdzą, iż nie powinno się pomagać zwierzętom w sytuacji, gdy tak wielu ludzi jest w potrzebie.
Jak zamierza Pani ich przekonać i zachęcić do wspierania działań Fundacji?
- Nie wydaje mi się słuszne stawianie pytania komu bardziej należy się pomoc ludziom czy zwierzętom. Problem ten nie może być rozpatrywany według takich kryteriów. Jeśli będziemy na to patrzeć z tej perspektywy to człowieka potrzeby zawsze będą ponad potrzebami zwierząt. Uważam, że nie można przechodzić obojętnie ani obok potrzebujących ludzi ani obok potrzebujących zwierząt. Nie rozgraniczajmy i nie róbmy podziału na ludzi i zwierzęta. Pomagać trzeba jednym i drugim.
Wiesław Myśliwski napisał kiedyś: „Zwierzęta mają takie samo prawo do świata jak ludzie - skoro na nim są, świat do nich należy. Noe do swojej arki wziął nie samych ludzi”. Naszym celem statutowym, mówiąc ogólnie, jest pomoc bezdomnym i potrzebującym zwierzętom. Chcielibyśmy żeby jak najwięcej ludzi włączyło się w nasze działania, niekoniecznie pomagając nam finansowo. Większości ludziom pomaganie kojarzy się tylko z datkami pieniężnymi. A pomoc to nie tylko pieniądze. Chcemy zachęcać ludzi przede wszystkim do reagowania na cierpienie i krzywdę zwierząt. Nie odwracajcie głowy, jak widzicie, że dzieje się coś złego.
Jeśli dzięki powstaniu Fundacji Felineus choć parę osób uda się przekonać do potrzeby pomagania zwierzętom to będzie to dla nas już małym sukcesem. Nie zamierzam też na siłę nikogo przekonywać do zmiany poglądów, bo byłaby to moim zdaniem tzw. „syzyfowa praca” i „walka z wiatrakami” na która Fundacja nie ma czasu, gdyż ten czas woli poświęcić pomocy zwierzętom i ludziom, którzy kochają zwierzęta i chcą pracować dla ich dobra.
- Sprawdzoną alternatywą dla schronisk są domy tymczasowe. W Polsce jednak nie istnieje żadna zrzeszająca je organizacja. Czy Felineus będzie pierwszy? W jaki sposób Fundacja zamierza propagować „tymczasowanie” – czyli szukać osób gotowych się podjąć tego zadania oraz wspierać te, które już zajmują się taką działalnością?
- W roku 2011 nasza grupa wolontariuszy - bo zarejestrowaną fundacją jesteśmy dopiero od października 2011 roku - opiekowała się dokładnie 121 zwierzakami: 116 kotów i 5 psów. Obecnie posiadamy kilka zarejestrowanych domów tymczasowych dla kotów i psów. Nasze domy tymczasowe działały na zasadzie wolontariatu. Fundacja dostarczała tylko karmę i żwirek oraz zapewniała pokrycie kosztów leczenia. Moim zdaniem domy tymczasowe to najlepsze rozwiązanie.
Nasza fundacja cały czas dąży do zrzeszania i rejestrowania takich domów tymczasowych dla różnych zwierząt. Cały czas szukamy ludzi gotowych do podjęcia się do ich prowadzenia na zasadzie wolontariatu. Jeżeli będą na to środki, będziemy pokrywać koszty związane z wyżywieniem i leczeniem. Na razie jednak naszej Fundacji nie stać na pokrywanie kosztów samej opieki nad zwierzakiem. Na szczęście są ludzie, którzy zgłaszają się do nas, deklarując swoją pomoc i chęć podjęcia się tego zadania. Do zaangażowania się w pomoc zwierzętom chcielibyśmy zachęcić ludzi młodych. Dobrym przykładem są uczniowie ze szkoły w Opolu, którzy sami założyli i prowadzą osiedlowe schronisko.
Myślę, że najlepszym sposobem na propagowanie „tymczasowania” jest przedstawienie statystyk ile zwierząt umiera w schroniskach, a ile w domach tymczasowych sponsorowanych przez schroniska, stowarzyszenia lub fundacje.
- Wiadomo powszechnie, że koty mają zupełnie inną psychikę i potrzeby niż psy, wymagają także szczególnych warunków i zabezpieczeń. Wolontariusze na forach internetowych opisują drastyczne przypadki mające miejsce w schroniskach – kiedy to kot zginął rozszarpany przez psy, bo przedostał się na ich wybieg… Czy nie uważa pani, że w Rzeszowie przydałoby się przytulisko wyłącznie dla kotów, dostosowane do ich potrzeb, lub przynajmniej coś w rodzaju kociego „pogotowia kociego "pogotowia opiekuńczego", gdzie zwierzak mógłby być przebadany i poddany krótkiej kwarantannie, zanim trafi do domu tymczasowego?
Myślę, że przytulisko, w którym przebywałyby wyłącznie koty, to marzenie nie tylko naszej Fundacji ale każdego schroniska, dla którego bezpieczeństwo zwierząt jest rzeczą bardzo ważną. Oddzielenie kotów od psów byłoby ideałem, ale koszty takiego przedsięwzięcia są ogromne. Żeby coś takiego zrealizować musielibyśmy uzyskać pomoc nie tylko naszych instytucji rządowych, ale również z Unii Europejskiej poprzez projekty unijne oraz od zwykłych ludzi: 1 procent podatku, wolne datki, darowizny.
A co do „pogotowia opiekuńczego”, to działa ono cały czas. Nie ogłaszamy tego oficjalnie, ale każdy zwierzak, który trafia pod nasze skrzydła przechodzi szczegółowe badania, czasami bardzo kosztowne. Jest odrobaczony, odpchlony i trafia do pomieszczenia nazywanego przez fachowców „kwarantanną”. Jeżeli jego zdrowie nie wzbudza żadnych podejrzeń, to po kilku dniach trafia do domu tymczasowego, zostaje sfotografowany i ogłoszony do adopcji. Oczywiście marzymy o profesjonalnych boksach dla kotów, w celu poddawania ich kwarantannie, ale w obecnej chwili również na to nie mamy środków finansowych.
- Zwierzęta coraz częściej są towarzyszami osób starszych i samotnych. Gdy tacy ludzie podupadają na zdrowiu, los ich podopiecznych jest przesądzony – tracą dom i trafiają do schronisk, co oznacza dla nich wyrok śmierci – bo po latach u boku człowieka nie są w stanie przystosować się do życia w boksie czy klatce. Czy Fundacja „Felineus” mogłaby rozszerzyć swą działalność także na stworzenie grupy opiekunów zwierząt osób starszych?
- Gdyby mi pani zadała to pytanie za kilka lat, to może łatwiej byłoby mi na nie odpowiedzieć. Pewnie dlatego, że takich zwierząt, które tracą opiekunów jest mi najbardziej żal, a nie jestem w stanie im pomóc, przynajmniej w chwili obecnej, kiedy dopiero startujemy jako fundacja. Bardzo chciałabym stworzyć grupę opiekunów, którzy zajęliby się zwierzętami w podeszłym wieku, zapewnili im godziwe warunki życia, niezależnie od tego, czy trwałoby to miesiąc, rok, czy kilka lat. Ideałem byłoby utworzenie czegoś w rodzaju „domu spokojnej starości” dla kotów i psów, które w takim domu mogłyby czekać na adopcję lub dożyć w spokoju do końca swoich dni.
Myślę natomiast, że tu przede wszystkim trzeba poruszyć temat tzw. „mądrej adopcji”. Nieludzkie byłoby pozbawianie ludzi starszych towarzystwa zwierząt, gdyż niejednokrotnie kot lub pies są jedynymi istotami, do których taki człowiek może się odezwać. To właśnie zwierzęta coraz częściej stają się towarzyszami życia starszych i samotnych osób i to one nadają sens ich życiu. Niemniej uważam, że każda osoba w podeszłym wieku która decyduje się na adopcję zwierzęcia powinna taką decyzję skonsultować z rodziną i bezwzględnie zapewnić sobie obietnicę, że gdyby coś stało się właścicielowi to najbliżsi przyjmą zaopiekują się pupilem.
Osobom starszym proponujemy również adopcję zwierząt po 7 roku życia, które tak samo jak te młode potrafią pokochać opiekuna, dać mu wiele radości i niejednokrotnie odwdzięczyć się bardziej za miłość i opiekę niż maluchy. Uważam, że przemyślane decyzje adopcyjne są kluczem do ograniczenia liczby zwierząt, które po stracie właściciela lądują w przytuliskach, schroniskach a niejednokrotnie na ulicy, szybko tam umierając.
- Jest wielu miłośników zwierząt, którzy z różnych powodów nie mogą prowadzić domu tymczasowego, natomiast chętnie podjęliby się pomocy w innej formie – czy ma Pani pomysły na przyciągnięcie do „Felineusa” tego rodzaju wolontariuszy i jakiego rodzaju zajęcie może im Pani zaoferować?
- W Felineusie znajdzie się zajęcie dla każdego kto chciałby pomóc. Mamy wiele pomysłów na rozszerzenie naszej działalności i każda pomoc się przyda. Na pewno znajdziemy dla takich osób odpowiednie zajęcia, chociażby czuwanie przy chorych zwierzętach, wyprowadzanie psów na spacery, dbanie o czystość w boksach, mycie misek na jedzenie i chociażby zwykłe głaskanie kota, który potrzebuje bliskości dobrego i kochającego człowieka. Chcemy wystartować z kilkoma projektami unijnymi oraz poszukać sponsorów, którzy mogliby pomóc fundacji w sfinansowaniu naszych pomysłów. Myślę, że nie ma sprawdzonego sposobu na przyciągnięcie grupy osób do danej fundacji czy stowarzyszenia. Tym bardziej, że w chwili obecnej nie możemy im zaoferować nic poza „dziękuję”. O wszystkich naszych zamierzeniach planach będziemy informować na naszej stronie internetowej www.felineus.org. Jeżeli ktoś chciałby pomóc naszej, dopiero startującej fundacji to prosimy o kontakt
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
.
- Dziękuję za rozmowę
Fundacja dla bezdomnych zwierząt FELINEUS powstała w Rzeszowie w październiku 2011r. Skupia grupę ludzi, którzy z potrzeby serca niosą pomoc bezdomnym zwierzętom. Zanim powołali fundację udało się im pomóc około 150 zwierzętom. W większości były to koty i psy, ale pojawiały się również jeże, króliki i gołębie. Tylko w roku 2011 do adopcji oddali 103 koty i 5 psów. Prawie połowa z nich wymagała wcześniejszej pomocy weterynaryjnej lub leczenia, które opłacali własnymi pieniędzmi. Fundacja do czasu uzyskania statusu Organizacji Pożytku Publicznego, korzysta z pomocy Fundacji Viva! przy zbieraniu funduszy z odpisu 1 proc. podatku. Osoby chętne do wsparcia „Felineusa” proszone są o wpisanie w formularzu PIT : KRS 0000135274, cel szczegółowy: "Rzeszów"
Kontakt do Fundacji „Felineus” : e-mail:
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
, www.felineus.org
ul. Jaśminowa 8/1 35-604 Rzeszów , tel. 512 182 032
Nr rachunku: 58 2490 0005 0000 4500 7271 1019
|