|

Być może było właśnie tak…
„Biały miś, biały miś – dla dziewczyny…”
W mroźny poranek, 6 grudnia, zaaferowany chłopak przeciskał się przez miejskie targowisko, przystając przy straganach z apaszkami, kolczykami i różnymi drobiazgami dla kobiet. Na śmierć zapomniał o Mikołajkach, a jego dziewczyna właśnie przed chwilą zadzwoniła informując, że ma dla niego „coś wyjątkowego”. Chciał zrewanżować się równie niebanalnym prezentem, niestety – pojęcia nie miał, co mogłoby ją zachwycić, a nie było go stać na zakupy w modnym butiku..
I wtedy zobaczył mężczyznę, u którego stóp, wprost na pokrytym śniegiem chodniku stało kartonowe pudełko. W nim … śnieżna kulka. Gdy podszedł bliżej, śnieżynka poruszyła się i spojrzała na niego załzawionymi błękitnymi oczętami.
- Kot brytyjski, prawdziwy! – zachwalał handlarz. Piękny, rasowy, bez rodowodu to zdrowy, nie to co te przerasowione! Dajesz pan 5 dych - i jest pana!
Wieczorem dumny z siebie chłopak wręczył oniemiałej z zachwytu dziewczynie koszyczek, w którym na czerwonej poduszeczce w kształcie serduszka siedziało śnieżnobiałe, puszyste błękitnookie kociątko. Cała rodzina rozpływała się w czułościach, piszczało młodsze rodzeństwo. Pełny sukces!
„Hej dziewczyno, spójrz na misia, on przypomni, przypomni chłopca ci…”
Małe kotki dorastają tak samo szybko, jak szybko kończą się młodzieńcze sympatie. Z błękitnookiego maluszka wyrósł bursztynowooki pokaźny kocurek, a chłopak-ofiarodawca stał się tylko wspomnieniem. Tym bardziej, że uroczy prezent zaczął sprawiać kłopoty i stał się powodem licznych kłótni.
Najpierw – trzeba było go wykastrować, a zabieg okazał się zbyt kosztowny jak na możliwości młodej właścicielki. Rodzice też nie byli zachwyceni z nagłego wydatku. Później – rzekomo zdrowy, bo „nie przerasowiony”, kocur zaczął mieć kłopoty ze zdrowiem. Z pyszczka zaczęła wyciekać mu ślina, pojawił się niemiły zapach. Pójście do weterynarza nie wchodziło w grę – znowu trzeba będzie nie wiadomo ile płacić, a może przykra dolegliwość przejdzie sama? Dziewczyna, kojarząca kota z dawno już przebrzmiałą sympatią, okazywała mu coraz mniej troski. Cierpliwość wyczerpała się ostatecznie, gdy wydzielina z kociego pyszczka przybrała brudnokrwistą barwę, a zwierzak, pragnąc zasygnalizować cierpienie i zwrócić na siebie uwagę – załatwił się na łóżko swej właścicielki. „Nieszczęśliwego, białego misia, który w oczach ma tylko białe łzy…”
Tej samej nocy, doprowadzony do ostateczności, ojciec dziewczyny wpakował kocurka do samochodu. Przejechał pół miasta, wjechał na teren dużego osiedla mieszkaniowego, po czym – na środku osiedlowej uliczki – otworzył drzwi auta. Chwycił niczego nie spodziewającego się kota za skórę na karku i cisnął nim w żywopłot otaczający trawnik. Odjechał z piskiem opon, nie spoglądając za siebie… Pani Alicja nie mogła spać, wstała by napić się wody. Ze szklanką stanęła przy oknie i wtedy zobaczyła nadjeżdżający obcy samochód, który zwolnił a za chwilę przez uchylone drzwi wypadła z impetem biała kula. Kierowca dodał gazu i odjechał. „No znowu nam śmieci podrzucają” – pomyślała z oburzeniem. Wtedy zobaczyła, że rzekoma torba ze śmieciami na czterech łapkach wychodzi zza żywopłotu i skulona odchodzi w ciemność… Nie zasnęła już do rana. O świcie wybrała się na poszukiwania. Znalazła poturbowane i przerażone zwierzę kryjące się pod zaparkowanymi autami. Kot okazał się łagodny i przymilny. Był jednak chory, co rzucało się w oczy, dlatego wybrała się do pobliskiej lecznicy, porozmawiać o nim z weterynarzem. W poczekalni spotkała osobę, która przejęła się tak jak ona losem Misia i obiecała, że natychmiast otoczy go opieką. Tak Miś trafił do mnie.
Historię o jego przeszłości wymyśliłam. Ale nie jest ona nieprawdopodobna, niestety. Ważna natomiast jest teraźniejszość. Miś cierpi na uwarunkowaną genetycznie autoimmunologiczną chorobę dziąseł, musiał mieć usuniętą większość zębów. Wskutek karygodnego zaniedbania w jego pyszczku rozwinął się bardzo ciężki stan zapalny, wymagający kosztownego leczenia. Na szczęście kot już wraca do normy. Testy na FIV i białaczkę dały wyniki negatywne. Miś niebawem będzie poszukiwał kochającego i odpowiedzialnego domu.
Cytaty pochodzą z tekstu piosenki „Biały Miś” autorstwa Mirosława Górskiego
|