|
Podekscytowana dzieciarnia zgromadziła się przy piwnicznym okienku, dorośli w sklepowych kolejkach i podczas przypadkowych spotkań wymieniali różnorodne komentarze. Na osiedlu pojawiły się nowe kotki! Ni stąd, ni zowąd, dwa młode buraski zaczęły beztrosko brykać po porośniętym wiosenną murawą trawniku Nie sprawiały wrażenia dzikusów - raczej lekko zdezorientowanych nową sytuacją kotów domowych. Cieszyły się słońcem, trawą i swoim towarzystwem. Ludziom ufały umiarkowanie - dorosłym bezgranicznie, dzieciom - z rezerwą.
Ciepła wiosna przeszła w lato - dokarmiane przez dobrych ludzi porzucone kocięta osiągnęły wiek młodzieńczy. I wtedy - koteczka została mamą...
G dy ją poznałam, była tuż przed rozwiązaniem. Pokaźny brzuszek dziwnie nie pasował do drobnego, delikatnego ciałka. Przykucnęłam, by pogładzić malutki łebek, a ona z mozołem, powolutku wgramoliła się na moje kolano. Czułam, jak poruszają się jej nie narodzone dzieci. Zajrzała mi w oczy, przedwcześnie dojrzałym, pełnym smutku spojrzeniem. Dostrzegłam w nim pytanie - na które mogłam dać tylko jedną odpowiedź: tak, pomogę wam.
Historia Toli i jej dzieci była już tu opisywana - życie dopisuje ciąg dalszy.
Znalazłam dla niej dom - pełen dobrych chęci, troskliwy, opiekuńczy. Niestety - tylko dla niej. Tymczasem Tola cały czas przebywa z jedną ze swych córeczek - Malwinką (druga została już adoptowana). Mówi się, że koty nie tworzą więzi rodzinnych - w jej przypadku niestety tak nie jest.
Tola w nowym domu odmówiła jedzenia, korzystania z kuwety. Zaszyła się w najciemniejszym kącie i usiłowała zagłodzić się na śmierć. Nie pomogły starania i wysiłki. Tola musiała wrócić do mnie i do swego dziecka.
Jest niesłychanie czułą i serdeczną kicią. Lubi być przytulana, głaskana, czesana. Gdyby tylko było to możliwe - nie schodziłaby z ludzkich kolan. Ceni sobie spokój, nie niszczy mebli, nie skacze. Ma prześliczną buźkę - okrągłą jak jabłuszko, z małym noskiem i przepięknymi zielono-złotymi oczyma. Uroku dodają jej delikatne drobniutkie łapki i malutki ogonek. Jest wręcz stworzona do przytulania i pieszczot. Niestety - okazuje się, że bez towarzystwa córki, życie nie ma dla niej sensu. Dlatego szukam wspólnego domu dla nich obu. Malwinka jest słodką rudo-biało-burą szylkretką tricolor. Ma bursztynowe oczy. Lubi się bawić - jest jeszcze młodziutka i pełna dziecięcej energii. W przeciwieństwie do mamy - będzie dużą koteczką, już jest większa od Toli. Wspaniale uzupełniają się charakterami - we dwie tworzą kota idealnego!
Epilog :
Kotki znalazły nowe domy
|