|
 
18 lutego 2012r Azik odszedł za tęczowy most...
Azuś zmarł o 4.54. W nocy zachowywał się już inaczej, nie chciał wyjść na lekarstwo. Dostał je dopiero około północy. Trzymając go na kolanach zauważyłam, że ciężko oddycha, ale on miał wiele nietypowych reakcji związanych z jego lękiem przed światem.
Obudził mnie okropny krzyk cierpiącego kota. Zerwałam się, zapaliłam światło. To był Azuś... Mogłam tylko bezsilnie patrzeć. Skonał w ciągu kilku minut. Żegnaj, czarna kruszynko. Rok temu wyrwałam cię śmierci ale wróciła by się po ciebie upomnieć...Mam nadzieję, że przyjdziesz do mnie po tamtej stronie, nieśmiały, delikatny i podstawisz mi do pogłaskania czarną głowinę.
Na ulicę trafił w środku mroźnej zimy. Trudno pojąć, jak ogromną wolę życia i przetrwania musiało mieć w sobie to kocie dziecko, by zniosło głód, mróz i poniewierkę. Z jakiego dna piekieł musiało pochodzić, by mieć w sobie tyle lęku, agresji i nieufności.
Czarny kotek, na oko najwyżej 10-12 tygodniowy błąkał się końcem grudnia po rzeszowskim osiedlu. Przepędzany przez rezydujące na nim koty od misek i miejsc bezpiecznego schronienia – przesiadywał pod samochodami, a żywił się resztkami przymarzniętymi do śniegu.
Panicznie bał się ludzi, nie pozwalał do siebie podejść, uciekał natychmiast i daleko, nawet pachnąca smakowicie saszetka nie była w stanie przełamać tego lęku. Widać gdzieś, kiedyś, w swym tak króciutkim życiu nauczył się, że człowiek to wróg o wiele gorszy od głodu czy mrozu.
Po wielu wysiłkach i kilku nieudanych próbach udało się złapać kotka i zanieść go do lecznicy. Tam, czarne maleństwo rozpętało takie pandemonium, że zyskało demoniczne imię Azazel.
 W domu tymczasowym okrutnie skrzywdzony malec bardzo długo kształtował w sobie ufność wobec człowieka. Po kilku miesiącach nauczył się jednak, że wyciągnięta dłoń nie oznacza śmiertelnego ciosu, a czułą pieszczotę. Że można się bawić, jeść na otwartej przestrzeni, chodzić do kuwety.
Azazel całkowicie pozbył się agresywnych zachowań, które w jego przypadku wynikały z pewnością z lęku i złych doświadczeń. A jego przemiana odzwierciedliła się nawet w kolorze futerka – na którym, dotychczas smoliście czarnym, pojawiły się pojedyncze białe włoski. Wygląda teraz jak posypany cukrem pudrem. Ma prześliczne, ogromne i wyraziste złote oczy i małe uszka. Jest delikatnej budowy, a futerko ma cudownie miękkie i jedwabiste.
Poszukuje troskliwego i spokojnego domu. Został wykastrowany i zaszczepiony, korzysta z kuwety, jest kotkiem spokojnym i cichym. Reaguje na imię Azi.
|