|
 Latem 2008 roku do schroniska trafił Ramzes, młody mieszaniec owczarka niemieckiego, zabiedzony, z pokrzywionymi łapkami, przerażony i nieufny. Największym problemem okazały się jego „niedźwiedzie łapy”. Konieczne były operacje i długa rekonwalescencja.
Ramzes dzielnie zniósł dwie operację łap i przepukliny. Powoli przełamywał swój strach przed ludźmi, zaprzyjaźniał się z opiekunami i Ewą -swoją wirtualną opiekunką, która nie zważając, że z początku nie cieszył się na jej widok , nie witał radośnie, odwiedzała go, wyprowadzała na spacer.
 Po jakimś czasie na Forum dogomania, gdzie na bieżąco były relacje o Ramzesie, Ewa napisała tak :
„A Rami wczoraj dostał totalnej głupawki na mój widok. Wiem, że mnie w sobotę nie było, ale nie wiedziałam, że on już tak się stęsknił… moje słoneczko - zniosło mi wszystkie kije z wybiegu i szmatę nawet jakąś znalazł i też przytargał w akcie determinacji nawet kamyk mi przytachał... byle bym tylko miała się czym bawić i za szybko sobie nie poszła."
 Nadszedł czas szukania mu nowego domu, ale łatwo nie było… W akcję ogłaszania Ramzesa włączyło się wiele osób, Ramzes miał sesje zdjęciowe, aukcje na allegro, ogłoszenia na ogólnopolskich serwisach i nic … Ewa wciąż ponawiała ogłoszenia, odpisywała na listy, spotykała się z potencjalnymi chętnymi, ale :
„Było już dwa potencjalne domy, przeszli przez sito pytań i odpowiedzi , przyjechali i generalnie to wyglądało w pierwszym przypadku tak, że Pani była zaskoczona, że on nie wita jej radośnie tak jak mnie, że jest trochę skołowany całym zamieszaniem no i zrezygnowali z Ramcia. Drugi dom przyjechał po Ramzeska, a wział Carinke, tę sunię colaczkowatą, co z nim siedziała w boksie ... nie ma chłopak szcześcia i tyle . Ramzesek nie jest przytulakiem, na pierwszej randce jest trochę wycofany i potrzebuje odrobinę czasu żeby zaufać i się nie bać .
No musi poznać człowieka, to wtedy jest rozluźniony i chce głaskania i kontaktu, ale trudno czasem ludziom z zewnątrz to zrozumieć, że to wszystko są psy po przejściach i każdy z nich reaguje trochę inaczej ... myślę, że on czeka na ten specjalny dom ... a na razie rozrabia w schronisku. Ostatnio to nawet już kawę pił w wolontariuszami bo kazali nam go socjalizować z obcymi ludźmi, bo sie obcych boi - no to siedział z ludźmi prawie dwie godziny i był bardzo grzeczny - no może trochę ruchliwy, ale grzeczny.”
Wreszcie w czerwcu 2009 roku nadszedł szczęśliwy dzień Ramzesa, pojawił się DOM!
„Trzymajcie, trzymajcie kciuki, bo ten biedny pies to ma ciągle pod górę. Ramzes ma szanse na super dom i wlaśnie wczoraj przytrafiło sie mu zapalenie jednej łapki ... jak na złość - przyszłam do schroniska biorę go z boksu, a on mi utyka i łapka spuchnięta . Cały czas od pół roku nie było żadnego stanu zapalnego, a właśnie wczoraj jest ... Weterynarz zawsze mówi ł, że Ramzik musi mieć ciepło, sucho i nie przeciążać łap, tylko jak tego dopilnować jak leje już któryś dzień, a on siedzi w betonowym boksie ??? Rozmawiałam z potencjalnym domem i nie zrazili się tym faktem i maja dziś przyjechać ... ale co zadecydują jak przyjadą na miejsce to się okaże .”
No i stało się, 24 czerwca Ramzes pojechał do nowego domu :   „Witam wszystkich bardzo serdecznie. Nazywam się Katarzyna i od wczoraj jestem właścicielką cudownego psa Ramzesa. Jak już pani Ewa pisała podróż przeszła spokojnie. Mama mu co chwilę coś mówiła, a on patrzył na nią tak cudnie. Serce samo się radowało. Później był strach i ten okropny kąt. Spanie przeszło całkiem nieźle. Rano było myrdanie swoim ogonem i wielki spacer. Ramolek zobaczył konia, krowę, kury i kaczuchy. Mama mówiła, że patrzył z ogromnym zaciekawieniem. A potem znowu ten kąt. Ale mama miała iść po niego za jakiś czas z jakimś smakołykiem. Ale powiem wam najważniejsze. Rano było wielkie czesanie i nawet obracał się na obie strony, żeby jeszcze tam, jeszcze tam. Duża radość i satysfakcja była to dla mamy. Kilka razy podszedł. Ale nic na siłę. W garażu mięciutkie posłanie, a nawet fotele i wyrko. Do wyboru, do koloru. Koło południa był już spokojnieszy. Boję się tylko o łapkę bo ciągle leje
Ale powolutku, powolutku dotrzemy do jego serduszka. On zdobył nasze serca, mam też nadzieję, że on nas pokocha i zaakceptuje. Odezwę się jutro i zdam następne relacje. Pozdrawiam wszystkie panie i dziękuję, że zatrzymały Ramolka dla mnie. Jak było w piosence "Znalazłam cię na końcu świata..." MÓJ RAMZESIE.
Najnowsze wiadomości o Ramzesku to takie, że się rozbrykał i zaczyna psocić. Stwierdził, że obrusy nie powinny leżeć na stole, ubrania babci powinny leżeć w innych miejscach niż je położyła. Wszystkie krówki są obszczekiwane. Niekiedy musimy aż go uspokajać bo tak szaleje a jest mokro i ślisko. Kochane psisko już samo wraca z kąta. Poznaje jeszcze wszystko, ale ma dostęp do każdego miejsca. Nie podkula już ogona.”
Minął rok … Katarzyna : "JEDEN Z NAJWAŻNIEJSZYCH DNI W MOIM ŻYCIU!!! RAMZES DOKŁADNIE 24.06.2009 ROKU ZOSTAŁ ZAADOPTOWANY PRZEZ MOJA MAMĘ I MNIE. Czas zleciał bardzo szybko. Pamiętam początek naszej znajomości, przyjazd do schroniska, podjęcie decyzji o wzięciu Ramolka. Z perspektywy czasu śmieję się z tego wszystkiego ale wtedy jakoś inaczej do odczuwałam. Był ogromny strach co będzie dalej a może i chwilowy szok. I wiedziałam, że jak nie weźmiemy Ramka ze schroniska to już nigdy tam nie wrócę. Pamiętam jego pierwszą podróż do domu, jego strach. A później... A później to już było coraz lepiej. Ramek nas zaakceptował, wszyscy go pokochali. W sobotę mamy oczywiście wielką bibę. To dla nas urodziny!!! "
Z tej okazji została wydana unikalna seria kubków z podobiznami Ramzesa.
W sierpniu 2010r Ramzes przyjechał ze swoimi opiekunkami na kontrole łapek. W lecznicy spotkali się z Ewą, która pisze o tym z wielką radością : „A ja widziałam Ramolka na żywo, a ja widziałam na żywo !!! Przyjechał wreszcie nas odwiedzić i odwiedzić weta, który go leczył, popatrzcie jaki jestem duży i śliczny. Tę osobę w sukience w kwiaty poznałem, nie powiem, ale nie żebym się chciał zbytnio spoufalać to nie, a nuż by jej przyszło do głowy mnie z domu zabrać ? Bezpieczniej się było lekko odsunąć. "
Tak oto smutne, krzywe życie Ramzesa wyprostowało się tak, jak jego łapki, w których niewtajemniczony nie rozpozna śladów dawnego kalectwa. Rany na ciele i na psychice wyleczyły się dzięki dobrym ludziom, których miał szczęście spotkać.
|