Miziak został porzucony wiosną w ogródkach działkowych w Rzeszowie. Jest domowym pieszczochem, od razu pcha się na kolana, przytula i mruczy. Dopóki było ciepło i na działki przychodzili ludzie jakoś sobie radził. Niestety przyszła zima i działki opustoszały. Miziak został sam, wtulony w kartonowe pudełko leżał skulony i czekał.
Miziak miał mieć zabieg kastracji, ale okazało się, że podupadł na zdrowiu, ma chore zęby wymagające usunięcia i zabieg odłożono. Na razie znalazł schronienie w blokowej suszarni, ale to rozwiązanie tymczasowe.
Epilog:
Niestety mimo starań opiekunki przegraliśmy walkę o życie Miziaczka. 7. grudnia odszedł za tęczowy most... W trakcie zabiegu weterynaryjnego dostał zapaści i nie udało się przywrócić akcji serca.